BLOG

Kobieta Rakieta – Sesja kobieca Edyty

Edyta to kobieta rakieta. Idzie przez życie z podniesioną głową i od pewnego czasu, nie ogląda się za siebie. Ale nie zawsze tak było…

Podczas tej inspirującej sesji zrobiłyśmy research naszych ostatnich lat. Z Edytą poznałyśmy się w podstawówce, jeszcze pamiętamy, jakie byłyśmy te 20 lat temu… Zdarza się, że narzekasz, ciągle Ci czegoś brakuje, ktoś znów zawiódł. Żyjesz przeszłością, albo zamartwiasz się o przyszłość. Mam na to receptę. Porównanie tego co miałaś, kim byłaś 10 lat temu i co miałaś.

Moje zestawienie jest bezwzględne. 10 lat temu byłam ochroniarzem (tak, tak, nie pomyliłam się pisząc to słowo ;)). Byłam sama. Imprezowałam i żyłam pod kreską, wciąż szukając miłości i prawdziwych przyjaciół.

Dziś jestem szczęśliwą żoną najbardziej cierpliwego męża pod słońcem. Mamą dwóch córek, która nie zawsze zasypia z uśmiechem na twarzy, ale w sercu zawsze mam radość z ich posiadania 😉 I w końcu jestem spełniającym się fotografem, tworząc biznes na własnych zasadach.

Chyba nic więcej dodawać nie trzeba. Zestawienie mówi samo za siebie. I tak, jestem dziś wdzięczna za to co posiadam, za tych, którzy idą obok mnie przez życie. Nie zastanawiam się, w którym miejscu będę za 10 lat. Nie oznacza to, że nie mam planów, marzeń i wytyczonych celów. Owszem, mam. Jednak one wyznaczają mi tylko kierunek. Jestem tu i teraz, dbam o to, by być wdzięczna za każdy dzień z moją rodziną. Bo to oni są dla mnie najważniejsi. Wszystko inne gra role drugoplanowe.

Cieszcie oko piękną Edytą, która sprawiła sobie prezent na 30-te urodziny – sesję kobiecą.

O tym, jak pokochałam reportaż z Chrztu Świętego

Uroczystość Chrztu Świętego zawsze wzbudzała we mnie silne emocje. Wstyd się przyznać, ale odkąd pamiętam, wzruszam się, kiedy na pytanie kapłana o co prosicie, odpowiadacie drżącym głosem: „O Chrzest”. Dla mnie to jeden z najważniejszych momentów w życiu małego człowieka. Rozpoczyna właśnie swoją drogę w społeczności Kościoła.

To także zwykle pierwsze, wielkie, rodzinne wydarzenie dla Ciebie (zaraz po ślubie i porodzie ;)). Wybierasz najpiękniejszą sukienkę lub garniturek. Idziesz do fryzjera i makijażystki, masz nienaganny manicure. Musisz wyglądać świetnie. Ubierasz męża (chyba, że jesteś tą szczęściarą, co ja i Twój mąż ogarnia siebie i doradza Ci, która biżuteria będzie najlepsza ;)). Sprawdzasz, czy każdy ma przy sobie dowód osobisty, także rodzice chrzestni wpadają pod Twoją check listę 🙂 Ubierasz najważniejszą osóbkę tego dnia i…

Go! Możemy ruszać do kościoła.

Cały czas towarzyszą Ci emocje na wysokim poziomie. Martwisz się czy Twoje dziecko będzie spać, czy płakać. Myślami analizujesz, czy masz przy sobie wodę, mleko, pieluszkę, smoczka. Wchodzisz do kościoła. Ufff, zasnęło w samochodzie, ale… ciekawe czy kiedy rozpocznie się msza, obudzi się… Kolejna niewiadoma.

Czuję i ja to podekscytowanie i obawy. Zerkam na Was co chwilę, by nie przegapić żadnego momentu. Oczywiście najważniejszym momentem Chrztu Świętego jest polanie główki wodą, ale całą historię dnia Chrztu tworzą właśnie te „momenty”. Kiedy uspokajasz płaczące dziecko i głaszczesz je po główce. Kiedy właśnie oddałaś je na ręce mężowi, tak dla urozmaicenia zdjęć, ale widzisz, że czapeczka się przesunęła i z ogromną starannością poprawiasz jej każdy milimetr. Dla mnie to perełki, ułamki sekund, które łapię migawką. To wisienka na torcie reportażu z Chrztu Świętego.

Tak, już, zbliża się moment podejścia do chrzcielnicy. Już wiadomo, kto będzie trzymał dziecko na rękach. Ja czekam obok z ustawionym aparatem, adekwatnie do dostępnego światła w tej części kościoła. Zimna woda na głowę, zaparty dech Twój i mój… i jest! Mamy to! Płacz na cały kościół 🙂 I kolejne wzruszające dla mnie chwile, kiedy starasz się ze wszystkich sił uspokoić bobasa i kolejno prosisz męża o te wspaniałości z torebki: mleko, woda, smoczek… a może przytuli się do pieluszki? 🙂

Teraz już z górki. Byle do końca mszy i odpoczniemy wraz z rodziną przy stole. Tu też zwykle są jakieś niespodzianki, martwisz się o każdy szczegół. Jednak to już inny kaliber zmartwień.

Jestem z Wami tego dnia na 100%. Wspieram, jak tylko mogę, obserwuję i jestem w gotowości.

Uwielbiam reportaże z Chrztu Świętego, bo emocje, które mogę dla Ciebie uwiecznić na zdjęciach są w pełni wywołane przez bieżące sytuacje. Tu nic nie trzeba kreować, by uchwycić wybuch śmiechu, łapanie upadającego dziecka, czy jego wielką rozpacz, kiedy znów, ktoś przerywa sen.

Podczas reportażu z Chrztu Świętego, w trakcie przyjęcia, proponuję Ci zdjęcia rodzinne i pokoleniowe. To świetna okazja, by zrobić pamiątkowe zdjęcie dziadkom ze wszystkimi wnukami, czy rodzicom, ze wszystkimi dziećmi. W obecnych czasach rzadko mamy możliwość spotkań w tak dużym gronie. Chrzest Święty małego człowieka jest do tego świetną okazją.

Love, love story! Anetka & Michu

Z Anetą i Michałem próbowaliśmy umówić się na sesję narzeczeńska już dwa miesiące temu. Miałyśmy wizję sesji w stylu pin-up, Michał kocha łowić ryby, więc nad rzeką, koszyk piknikowy, piękne i smaczne ciacho, które świetnie piecze Anetka… Jednak ciągle coś się działo, choroby, zła pogoda, inne obowiązki związane z nadchodzącym ślubem… Wreszcie obie podjęłyśmy decyzję, że odpuszczamy, najwyraźniej tak miało być… bla, bla, bla…

Nagle kilka dni temu napisała do mnie Anetka, na półtora tygodnia przed ślubem, że będą w Warszawie około południa i może wreszcie sesja narzeczeńska dojdzie do skutku. Od środy przed umówionym dniem padał deszcz, temperatury w okolicy 5-10 stopni. Pomyślałam, że pewnie znów nic z tego, ale gdyby chociaż nie padało, zrobimy tą sesję! W kurtkach, szalikach, ale zrobimy 🙂

Wstaję w niedzielę rano, budzą mnie promienie słońca, w południe mamy mieć 21 stopni! Jest! Mamy to! 🙂

Dzwoni Anetka – będzie miała próbną fryzurę ślubną – to Ci niespodzianka! Lepiej być nie mogło. Oto efekty – oceńcie sami 🙂

Kasia & Łukasz – musztardowa sesja brzuszkowa

Z Kasią znamy się od kilku lat, ale ostatnio nie było okazji do spotkania. Jak to często bywa – brzuszek zbliża, ze znajomym fotografem 🙂

Od początku rozmawiałyśmy o sesji w otoczeniu zieleni. Ustaliłyśmy, że biel ulubionej i jedynej sukienki, w którą jeszcze Kasia się mieści, najlepiej zagra z naszą wizją. Pogoda nam niestety nie sprzyjała – albo nieznośne upały, albo deszcz. Kiedy wreszcie udało się nam zobaczyć po jakichś 2 tygodniach, Kasia wysiada z auta i ma… musztardową sukienkę! Okazało się, że 2 tygodnie to jednak dużo dla rosnącego synka w brzuchu Kasi, biała sukienka już nie była komfortowa. Zakochałam się w tej musztardzie na maxa 😀 Wiedziałam, że to zachodzące złote słońce, na które czekałam, pięknie podkreśli kolory tej sesji.

Zatem przedstawiam Wam: Kasia, Łukasz i musztarda 🙂

Sesja wizerunkowa Natalii

Piękne słoneczne popołudnie i wyjątkowa Kobieta. Natalia. Tam gdzie ona, pojawia się uśmiech, radość, czujesz jak promienie słońca dotykają Twojej twarzy 😊

Pokazuje na codzień, że jej nieodłączny atrybut – wózek, nie odbiera jej kobiecości. To chciałyśmy pokazać w tej sesji wizerunkowej. KOBIETĘ. Łazienki Królewskie bardzo nam w tym pomogły 😊

Tak często spotykam się z tym, że widzimy najpierw wózek. Później, daleko gdzieś osobę, która z niego korzysta. Wózek staje się jakąś granicą, barierą która blokuje szansę na poznanie człowieka. Dopóki kilka lat temu, nie poznałam Natalii też często pojawiała się we mnie taka blokada.

Dzięki Natalia za Twoją postawę, dzięki której to ja się zmieniłam w stosunku do osób niepełnosprawnych 😊

Tego też Wam życzę! Żebyście spotykali na swojej drodze równie wyjątkowych ludzi! 😊

#fotografiawizerunkowa #warszawafotograf #kobietawwarszawie #kobiecoscwkadrach #patkaszewska #niezleaparaty

Ola & Kuba & Wanda, czyli 3 w 1

Z Olą umówiłyśmy się dopiero w 38 tygodniu jej ciąży, było ryzyko, że nie zdążymy przed porodem, ale się udało 🙂 Początkowo miało być kilka ujęć sesji brzuszkowej, no i w sumie sesja dziecięca, bo cudowna Wanda kocha obiektyw. Udało się zrobić kilka kadrów romantycznych we dwoje, zatem… prezentuję Wam sesję 3 w 1, czyli w sumie „dzień z życia” 🙂
Cieszcie oko! 🙂